Obiecywali dzwonić. Oglądanie wybranego mieszkania zorganizowałem sam.
Przed wpłatą Maryna opisała sposób pracy: ja wybieram oferty, agenci dzwonią i umawiają oglądanie mieszkań.
7 września sam znalazłem mieszkanie na Jeżycach i od razu wysłałem agentkom link. Spodobało mi się. Na spotkaniu następnego dnia wyraźnie poprosiłem, żeby obejrzeć je jak najszybciej.
Nie otrzymałem potwierdzenia telefonu ani wiadomości w sprawie tego ogłoszenia z 8 września. 9 września sam skontaktowałem się z przedstawicielem mieszkania i w około godzinę umówiłem oglądanie na ten sam dzień. Sam przyjechałem i obejrzałem.
Ogłoszenie znalazłem ja. O przyspieszenie oglądania prosiłem ja. Ostatecznie to ja je umówiłem — około godziny po samodzielnym kontakcie. Agentki tego oglądania nie zorganizowały. Potwierdzenia telefonu z 8 września nie otrzymałem, mimo kolejnych pytań. „Wczoraj byliśmy na oglądaniu innego mieszkania” — i co z tego? Zapłaciłem za pomoc w poszukiwaniu, a w przypadku tej oferty sam doprowadziłem do oglądania.
Sprawdzanie ofert też musiałem wziąć na siebie.
Oglądanie 4 września było już umówione. Po sprawdzeniu lokalizacji sam poprosiłem o jego odwołanie: dojazd komunikacją miejską zajmował około 40 minut z przesiadkami, przy moim wymaganiu 15–20 minut do centrum tramwajem. To ja odrzuciłem ofertę z nieodpowiednią lokalizacją. Wymóg obywatelstwa w innym ogłoszeniu też zauważyłem sam; na pytanie o dwie ceny otrzymałem: „Wyjaśnimy na miejscu”.
Na inne oglądanie, na Jasielskiej 8 września, jednak pojechałem: adres sprawdziłem późno i nie odwołałem spotkania — to mój błąd. Ale mimo około 40 minut dojazdu z centrum dotarłem na czas. Oksana spóźniła się o około pół godziny, tłumacząc to korkami. Dlaczego klient potrafił zaplanować dojazd, a agentka nie? Co sprawia, że to spóźnienie było „uzasadnione”?
Najpierw — „zwrócimy zaliczkę”. Potem — „mogę nie zwracać”.
W trakcie rozmowy o zakończeniu współpracy zmieniały się sformułowania dotyczące zwrotu zaliczki. Oto co Maryna napisała 9 i 10 września.
W wiadomościach najpierw pojawiło się „zwrócimy”, potem — „mogę nie zwracać”. Taka zmiana sformułowań nie zwiększyła mojego zaufania do agencji.
Aneks przysłali. Moje zastrzeżenie pozostało.
Dokument obiecano przesłać 10 września; sądząc po odpowiedzi Maryny, jego wypełnianie rozpoczęło się rano 11 września. W przesłanym aneksie było potwierdzenie poszukiwania zgodnie z moimi wymaganiami. Właśnie z tym się nie zgodziłem.
W obu przesłanych wersjach pozostało potwierdzenie poszukiwania zgodnie z moimi wymaganiami. Wyjaśniłem, dlaczego się z nim nie zgadzam. W odpowiedzi — „Będzie Pan podpisywał?” Zamiast poprawić sporny punkt, ponownie zaproponowano mi podpisanie dokumentu.
Na konkretne pytania — „proszę przeczytać umowę”.
10 września szczegółowo opisałem zastrzeżenia: jakość doboru ofert, terminy kontaktu w sprawie wybranych mieszkań, spóźnienie i brak potwierdzenia telefonu. Wprost przyznałem, że agentki wykonywały pewne czynności. Poniżej znajdują się wybrane kluczowe wiadomości z porannej rozmowy. Długie wiadomości pokazano w przetłumaczonych fragmentach z […]; pełne tłumaczenie każdej z nich jest dostępne po kliknięciu.
Zakwestionowałem twierdzenie, że to agentki zaproponowały mi mieszkanie: link do znalezionego przeze mnie ogłoszenia wysłałem 7 września. Powyżej przytaczam zarzut Maryny i moją odpowiedź.
O 08:12 napisałem: „Nie twierdzę, że w ogóle nic Państwo nie robili”. O 09:07 Maryna odpowiedziała: „Dlatego nie zgadzam się z twierdzeniem, że usługa nie została wykonana”. Odpiera twierdzenie, którego nie ma w moich zastrzeżeniach.
Poprosiłem o odpowiedź na choćby jedną konkretną wiadomość. Zamiast wyjaśnienia otrzymałem „Proszę przeczytać umowę”. A „Nie chciałabym kontynuować sporu o każdy poszczególny lokal” padło, choć nadal nie otrzymałem rzeczowych odpowiedzi na te pytania.
„Proszę przeczytać umowę” nie wyjaśnia, kiedy zadzwoniono w sprawie wybranego mieszkania. Później, już w rozmowie o opinii, padło „Jesteśmy porządnymi pracownikami”. Samoocenę usłyszałem. Potwierdzenia telefonu z 8 września — nadal nie otrzymałem.
W publicznej odpowiedzi znów: „praca była wykonywana”.
Po mojej opinii w Mapach Google Maryna opublikowała odpowiedź. Znów wymienia w niej wykonane czynności, trzy oglądania i trudną sytuację na rynku. Już w korespondencji przyznałem, że zorganizowano trzy oglądania. Ale z tej odpowiedzi nie wynika, kiedy dzwoniono w sprawie wybranego mieszkania.
Zorganizowano trzy oglądania
Tak. To nie wyjaśnia, dlaczego oglądanie mieszkania, które sam znalazłem i wyraźnie prosiłem obejrzeć jak najszybciej, musiałem zorganizować sam.
Na rynku jest duża konkurencja
Kiedy dokładnie zadzwoniono w sprawie tego ogłoszenia i jaka była odpowiedź? Opis ogólnej sytuacji na rynku nie odpowiada na moje pytanie o telefon 8 września.
Trzeba pracować nad kilkoma ofertami jednocześnie
Właśnie dlatego odpowiedź Oksany „Wczoraj byliśmy na oglądaniu innego mieszkania” nie wyjaśnia, co działo się z pozostałymi wybranymi ofertami.
Zwrot zależy od umowy i wykonanej pracy
W korespondencji Maryna najpierw napisała „zwrócimy zaliczkę”, a potem — „zgodnie z umową mogę nie zwracać”. Tę zmianę sformułowań przytoczyłem powyżej: nie zwiększyła mojego zaufania do agencji.
„Praca była wykonywana” — przyznałem to i bez publicznej odpowiedzi. Pytałem, dlaczego mimo opłaconej pomocy sam szukałem, weryfikowałem i organizowałem oglądanie wybranego mieszkania. Lista wykonanych czynności tego nie wyjaśnia.
Przeczytaj pełną odpowiedź Maryny Buhuk w Mapach Google
Treść publicznej odpowiedzi na moją opinię w Mapach Google. Przytaczam pełne tłumaczenie z rosyjskiego, aby można je było porównać z moimi uwagami. Oryginalne brzmienie jest dostępne w wersji RU.
Nikołaju, dziękuję za szczegółowe przedstawienie swojego stanowiska. Jednak Pana opinia przedstawia sytuację wyłącznie z jednej strony i moim zdaniem może dać czytelnikowi błędny obraz tego, jak przebiegała nasza praca.
Sam Pan potwierdza, że w ramach współpracy zorganizowałyśmy 3 oglądania mieszkań. Poza tym poszukiwałyśmy ofert, kontaktowałyśmy się z właścicielami i agentami, sprawdzałyśmy oferty, uzgadniałyśmy warunki i organizowałyśmy oglądanie mieszkań.
Ważne jest też uwzględnienie rzeczywistej sytuacji na poznańskim rynku najmu w sierpniu i wrześniu — to jeden z najgorętszych okresów w roku. Dobre mieszkania w rozsądnej cenie mogą znikać z rynku bardzo szybko, a konkurencja wśród osób chcących wynająć mieszkanie jest bardzo duża. Dlatego nie można zagwarantować klientowi, że każde wybrane mieszkanie będzie dostępne w chwili oglądania ani że odpowiednie lokum uda się szybko zarezerwować. Właśnie dlatego w takim okresie trzeba pracować nad kilkoma ofertami jednocześnie, zamiast czekać na jeden konkretny lokal.
Osobno znamienny jest przytoczony przez Pana przykład mieszkania na Jeżycach. Sam znalazł Pan ogłoszenie 7 września i przekazał je nam. Już następnego dnia otrzymał Pan informację o wysłanych wiadomościach i oczekiwaniu na odpowiedzi w sprawie wybranych przez Pana ofert. 9 września sam skontaktował się Pan z przedstawicielem jednego z mieszkań i umówił oglądanie. To rzeczywiście miało miejsce. Nie można jednak z tego wyciągać wniosku, że agencja w ogóle nie wykonywała pracy, zwłaszcza że inne oglądania zostały przez nas zorganizowane.
W opinii wspomina Pan też o sytuacji, gdy mieszkanie rzekomo „nie było wynajmowane przez agencję”, a jednak w bezpośrednim kontakcie z przedstawicielem udało się Panu umówić oglądanie. To pokazuje jedynie, że właściciele mają różne zasady współpracy z agencjami, a sytuacja dotycząca konkretnego ogłoszenia może się zmieniać.
Co do 300 zł, tutaj również należy oddzielić zakończenie współpracy od zapłaty za już wykonaną pracę. Rzeczywiście rozmawialiśmy o rozwiązaniu umowy i zwrocie zaliczki. Jednak ostateczna ocena zobowiązań finansowych stron powinna opierać się na warunkach podpisanej umowy i faktycznie wykonanej pracy, a nie na pojedynczych wiadomościach wyrwanych z kontekstu.
Nie kwestionuję Pana prawa do niezadowolenia z rezultatu ani oczekiwania od agenta innego sposobu pracy. Jednak niezadowolenie z wyniku poszukiwań nie oznacza braku wykonanej usługi.
Zależy mi na tym, aby potencjalni klienci, czytając opinie, widzieli pełny obraz: praca nad Pana zleceniem była wykonywana, oferty były przekazywane, komunikacja się odbywała, a agencja zorganizowała trzy oglądania mieszkań. Jednocześnie poszukiwanie mieszkania w okresie wyjątkowo dużej konkurencji obiektywnie nie daje gwarancji szybkiego rezultatu i nie zależy wyłącznie od działań agenta.
Z poważaniem, Maryna Buhuk
Nie polecam korzystania z usług Maryny Buhuk przy poszukiwaniu mieszkania.
W moim przypadku po wpłacie musiałem sam szukać, sprawdzać, przypominać i domagać się konkretnych odpowiedzi. Kiedy sam zająłem się mieszkaniem, które mnie zainteresowało, umówiłem oglądanie na ten sam dzień.
Jeśli zwracasz się do pośrednika, żeby zaoszczędzić czas i powierzyć mu organizację, weź pod uwagę to doświadczenie przed wpłatą. Ta współpraca dodała mi jeszcze jedno zadanie: kontrolowanie ludzi, którym zapłaciłem za pomoc.